Blog
prowincjałka: powieść nr 2
prowincjałka
prowincjałka rocznik 1952
53 obserwujących 206 notek 178391 odsłon
prowincjałka, 4 grudnia 2016 r.

Mam jedno pytanie. Czy umiesz zabić?

 

1. Osobę, do której kieruję powyższe pytanie, jak najbardziej poważne, opisałam kiedyś w taki mniej więcej sposób:

 

Dysonans pomiędzy wyglądem (śliczna młoda kobieta) a zawodowymi doświadczeniami, które zebrała podczas niewielu lat dorosłego życia. Wojska, bronie, poligony, służby, misje zagraniczne – zawrót głowy. Czy Róża mogłaby mnie zaciukać? (więcej)

 

 

2. No właśnie: dlaczego, jak słyszę, niektórzy uważają, że Róża Lewanowicz jest mężczyzną? Albo, że pod Różanym pseudonimem kryją się dwie osoby, kobieta i mężczyzna? Myślę o tych, którzy Różę znają jedynie jako autorkę powieści z gatunku sensacja, kryminał, thriller.

 

 

3. A w ogóle: Różo, dlaczego ukrywasz swoją rzeczywistą tożsamość pod pseudonimami? Bardzo osobisty blog Zasznurowanej prowadzony tutaj, na portalu salon24.pl pod pseudonimem, to w sumie zrozumiałe. Ale dlaczego nie publikujesz powieści pod prawdziwym nazwiskiem?

 

 

4. Jeśli dlatego używasz pseudonimu, że powieści Róży Lewanowicz przesiąknięte są wątkami autobiograficznymi, to mam kolejne pytanie: jak rozumieć ten fragment Przebudzonej, drugiej powieści z cyklu:

 

- Tam każdy na kogoś coś ma, ten cały Jaskóła też. Ja nie wiem, kogo trzyma za jaja, ale ten ktoś ścisnął jądra samemu zastępcy... Rozumie to pan?

- Teraz rozumiem – Brenner mruknął i z trudem powstrzymał odruch pogładzenia się po łysinie. - Nie wiem tylko, kto pana trzyma za... i umilkł na widok miny Rosiaka, który o mało nie zabił go wzrokiem.

Premier roześmiał się znowu. - A mnie, drogi panie inspektorze, czy nawet nadinspektorze... za jaja trzyma pani Dąbek. (Przebudzona, s. 101)

 

Nie mam wątpliwości, że Justyna Dąbek to alter ego Róży Lewanowicz. A więc: Różo, którego premiera trzymałaś w takim uścisku?

 

 

5. Mnożą się pytania, jak widać. Nie wszyscy czytelnicy Porwanej, czyli pierwszej, debiutanckiej powieści Róży Lewanowicz mieli pewność co do sprawcy pewnego zabójstwa. Nie wiedzieli, czy była nim Justyna, czy inna osoba. Niepewność zostaje rozwiana dopiero w powieści drugiej. Nieskromnie powiem, że dobrze wytypowałam zabójcę już podczas lektury powieści pierwszej.

Ale: skoro w postaci Justyny, chociażby jedynie teoretycznie rozważanej jako potencjalny zabójca, jest coś z autorki, to zanim przejdę do lektury najnowszej, trzeciej powieści z tego cyklu, zatytułowanej Wyzwolona, powtórzę swoje tytułowe pytanie: Różo, czy umiesz zabić?

 

 

.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

w Duchu i Prawdzie: żyję dniem dzisiejszym, szykuję się na wieczność, robię swoje; katoliczka; w s24 od roku 2007

kopie poprzednich edycji niniejszego bloga:

►tutaj

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • @Andrzej Ratajczak: "Jest wielu, którzy mają wątpliwości, wielu, którzy zostali...
  • @Autor: "Nie można więc trochę mniej emocjonalnie? Można, nawet trzeba!" Amen. Pamiętam...
  • @Bardzo Duży Rozum Mnie się kiedyś też coś takiego przytrafiło raz czy drugi... Bywa też,...

Tagi

Tematy w dziale